Pomimo obietnic rządu tymczasowego dotyczących interwencji w sprawie napływu tanich chińskich fatbike’ów na rynek holenderski, te często nielegalne rowery elektryczne wciąż są powszechnie dostępne. Jak ustalił dziennik AD, w tym roku holenderscy regulatorzy nie skonfiskowali ani jednego fatbike’a i nie nałożyli żadnej sankcji.
W listopadzie ubiegłego roku gazeta ujawniła, że dziesiątki tysięcy chińskich fatbike’ów są przemycane do Europy i Holandii z pominięciem podatku VAT i ceł importowych, a następnie sprzedawane w internecie już za 650 euro. Artykuł wywołał pytania parlamentarne, a ówczesny minister infrastruktury Barry Madlener obiecał podjęcie działań.
W lutym Madlener zapowiedział, że Inspektorat ds. Środowiska i Transportu (ILT), Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności i Produktów Konsumpcyjnych (NVWA) oraz Służba Celna zintensyfikują kontrole, a także będą współpracować z platformami takimi jak Marktplaats i Bol.com, by szybciej usuwać ogłoszenia o nielegalnych fatbike’ach.
Jednak dziewięć miesięcy później niewiele z tych zapowiedzi zostało zrealizowanych. Z informacji uzyskanych od ILT i NVWA wynika, że nie skonfiskowano ani jednego fatbike’a i nie nałożono żadnej kary związanej z tymi pojazdami. NVWA przekazała gazecie, że „nie miała powodu, by konfiskować niebezpieczne rowery elektryczne”. ILT natomiast stwierdziła, że „zaplanowała jeden projekt monitorujący”, reaguje na zgłoszenia i prowadzi rozmowy z platformami internetowymi. Dodano, że wspólne kontrole ILT i NVWA mają rozpocząć się pod koniec tego roku. Służba Celna nie odpowiedziała na pytania dziennika.
Marktplaats i Bol.com potwierdziły, że prowadzą rozmowy z ILT i podejmują działania przeciwko ogłoszeniom o nielegalnych fatbike’ach. Bol.com poinformował, że w tym roku usunął 121 ogłoszeń. Marktplaats nie podał konkretnych danych, ale zapewnił, że również reaguje.
ILT oświadczył, że dzięki wzmożonemu nadzorowi w Holandii, rowery o nielegalnych parametrach, takich jak silniki powyżej 250 watów, są już rzadko oferowane. Jednak według AD to nieprawda - dziennik znalazł nielegalne modele z silnikami 1000 W dostępne na AliExpress, z magazynów w Polsce, dostarczane w ciągu kilku dni. Sporo ofert pojawia się także na TikToku i Snapchacie.
Stowarzyszenie RAI, reprezentujące legalną branżę rowerową, krytykuje dotychczasowe działania rządu. „Zapowiadane zintensyfikowanie egzekwowania przepisów nie przyniosło oczekiwanych rezultatów” - powiedział rzecznik organizacji w rozmowie z AD.
„Kupno nielegalnych produktów wciąż jest dziecinnie proste, i to nas bardzo niepokoi.”
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu fakty.nl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz