Premier Dick Schoof ma ponurą wizję przyszłości NATO i bezpieczeństwa europejskiego, jeśli Stany Zjednoczone przejmą Grenlandię od Danii.
„Wówczas znajdą się pod bardzo silną presją, tak” - powiedział po nowych amerykańskich groźbach.
„Sojusznicy nie traktują się w ten sposób”.
Premier Danii, kraju członkowskiego NATO, do którego należy Grenlandia, ostrzegł w poniedziałek, że amerykańska aneksja strategicznie położonej wyspy oznaczałaby koniec sojuszu. Kraje europejskie, w tym Holandia, wcześniej tego dnia wyraziły swoje poparcie dla Danii. Zgromiły Stany Zjednoczone, nie atakując ich jednak wprost.
Francja wcześniej zasugerowała rozmieszczenie europejskich wojsk na Grenlandii, lecz Schoof odmówił komentarza na ten temat. Schoof rozmawiał z prasą we wtorek podczas szczytu sojuszników Ukrainy w Paryżu.
Według Schoofa Stany Zjednoczone nadal chcą pomagać w ochronie Ukrainy po zakończeniu wojny. Amerykańska delegacja, uczestnicząca po raz pierwszy, nie podpisała porozumień Koalicji Chętnych, a USA nie traktują już Ukrainy i Europy jak sojuszników „na dobre i na złe”. Mimo to „nie ma absolutnie żadnego powodu”, by wątpić w amerykańskie wsparcie - powiedział Schoof po szczycie.
Na szczycie Francja i Zjednoczone Królestwo podpisały zobowiązanie do wysłania wojsk na Ukrainę, gdy tylko wojna się zakończy. Belgia również oświadczyła, że chce wysłać żołnierzy. Holandia nie zadeklarowała jeszcze konkretnego wkładu w ochronę Ukrainy - powiedział Schoof.
Przywódcy Koalicji Chętnych od niemal roku pracują nad „gwarancjami bezpieczeństwa” dla Ukrainy i chcieli uczynić je bardziej konkretnymi podczas szczytu. Jednak składanie obietnic, takich jak planowane rozmieszczenie wojsk, jest dla wielu trudne, ponieważ wymaga zgody parlamentu.
Bezpartyjny Schoof, pełniący obowiązki premiera po dwukrotnie upadłym gabinecie, podkreślił, że holenderski parlament, a nawet sam rząd, muszą jeszcze podjąć decyzję.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz