Przy stacji metra Nieuwland w Schiedam narasta czuwanie upamiętniające 60-letniego mężczyznę, który zginął w poniedziałek po konfrontacji z nastolatkami rzucającymi śnieżkami - poinformowały władze. Mężczyzna miał zwrócić uwagę młodzieży, co mogło doprowadzić do napaści.
Około godziny 12:00 podjęto próbę reanimacji mężczyzny na ulicy Van Limburg Stirumstraat, jednak była ona nieskuteczna. Od czasu jego śmierci mieszkańcy gromadzą się na kładce rowerowej w pobliżu Nieuwland metro station, składając kwiaty, zapalając znicze i zostawiając poruszające wiadomości.
Jedna z notatek, przypuszczalnie od jego córki, brzmiała: „Tak wyjątkowo jak padał śnieg, tak wyjątkowo odszedłeś, Tato. Jestem z Ciebie dumna, Tato. Kocham Cię tak bardzo! Z miłością, Twoja (duża) mała dziewczynka” - podał Rijnmond. Inna wiadomość głosiła: „Dziękujemy za Twoją pomoc i śmiech. Zawsze byłeś dla nas. Dziękujemy, Berry”.
Sąsiedzi odwiedzający miejsce czuwania wyrażali zaniepokojenie zarówno samym zdarzeniem, jak i jego szerszymi konsekwencjami społecznymi. Jeden z mieszkańców powiedział w czwartek: „Wygląda na to, że zaczęło się od sprzeczki, bo zwrócił uwagę młodym ludziom rzucającym śnieżkami. Dziś ludzie boją się upominać innych i dlatego dochodzi do takich rzeczy. Upominanie młodzieży jest ważne. Niektórzy rodzice mogą być sfrustrowani, ale to konieczne. W przeszłości zdarzało się to znacznie częściej”.
Policja zatrzymała dwóch nastolatków ze Schiedam w wieku 16 i 17 lat w związku z bójką na śnieżki. Władze poinformowały w czwartek, że chłopcy pozostaną w areszcie, a dalsze przesłuchania mają ustalić ich dokładną rolę w zdarzeniu. Choć policja określiła spór na tle rzucania śnieżkami jako „główny obecnie rozważany scenariusz”, śledztwo nadal trwa.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz