Liczba osób z demencją, które poddały się eutanazji w Holandii, niemal potroiła się od 2020 roku. Z najnowszych danych Regionalnych Komisji Kontroli Eutanazji (RTE) wynika, że liczba takich przypadków wzrosła ze 170 w 2020 roku do 499 w ubiegłym roku.
Jak opisuje portal NU.nl, sprawa Jaapa Breugema, który w listopadzie zdecydował się na eutanazję z powodu choroby Alzheimera, pokazuje, jak wiele osób próbuje podjąć decyzję, zanim utraci zdolność do świadomego wyrażenia woli. Jeszcze przed śmiercią tłumaczył, że nie chce stopniowo „tracić samego siebie” i woli odejść, zanim choroba całkowicie odbierze mu tożsamość. Eutanazję przeprowadzono 15 listopada.
W holenderskim systemie prawnym moment podjęcia decyzji ma kluczowe znaczenie. Gdy pacjent traci zdolność do świadomego decydowania, przeprowadzenie eutanazji staje się wyjątkowo trudne. Prawo wymaga bowiem stwierdzenia „nieznośnego cierpienia”, a to w praktyce musi być możliwe do jednoznacznego ocenienia także z perspektywy samego pacjenta.
Z danych RTE wynika, że w ubiegłym roku tylko siedem osób, które nie były już zdolne do samodzielnego podejmowania decyzji, otrzymało zgodę na eutanazję. Ten poziom pozostaje praktycznie niezmienny od pięciu lat.
Specjalista opieki geriatrycznej i konsultant ds. eutanazji Marcel Gigengack podkreśla, że w takich przypadkach konieczne jest bardzo precyzyjne wcześniejsze oświadczenie woli. Sam dokument jednak nie wystarcza. Jak zaznacza, cierpienie musi być widoczne i realnie odczuwane jako nie do zniesienia - na przykład w sytuacji codziennych, wielogodzinnych napadów płaczu lub agresji, których nie da się opanować leczeniem. Jeśli pacjent funkcjonuje spokojnie i nie wykazuje oznak silnego cierpienia, eutanazja mimo wcześniejszych zapisów, może nie być możliwa.
Holenderskie Stowarzyszenie na rzecz Dobrowolnego Zakończenia Życia (NVVE) określa tę decyzję jako działanie „za pięć dwunasta”. Chodzi o moment tuż przed utratą zdolności do samodzielnego i świadomego podejmowania decyzji. Organizacja zwraca uwagę, że „eutanazja z wyprzedzeniem” wymaga ogromnej odwagi, ponieważ oznacza rezygnację z dni, tygodni, a czasem nawet miesięcy względnie dobrego funkcjonowania - po to, by uniknąć przyszłego stanu, którego pacjent najbardziej się obawia.
To właśnie ten etap przejściowy, między pełną świadomością a jej utratą - uznawany jest za najtrudniejszy. Decyzja nie może zapaść ani zbyt wcześnie, gdy życie nadal daje satysfakcję, ani zbyt późno, gdy pacjent nie jest już w stanie jasno wyrazić swojej woli. W praktyce wiele osób opiera się wtedy na pomocy bliskich, którzy jako pierwsi zauważają, że zdolność do podejmowania decyzji zaczyna zanikać.
Mimo wyraźnego wzrostu liczby takich przypadków, eutanazja wśród osób z demencją nadal pozostaje zjawiskiem stosunkowo rzadkim na tle całej populacji chorych. W samej Holandii z demencją żyje około 300 tysięcy osób.
Eksperci apelują jednak, by nie zakładać automatycznie najgorszego scenariusza. Marcel Gigengack zwraca uwagę, że ludzie często wyobrażają sobie przyszłe stadium choroby jako całkowicie nie do zaakceptowania, ale rzeczywistość nie zawsze wygląda tak samo dramatycznie, jak się wcześniej obawiają. Jak podkreśla, są osoby z zaawansowaną demencją, które rzeczywiście cierpią w sposób nie do zniesienia, jednak wiele innych potrafi nadal czerpać zadowolenie z codzienności, kontaktu z personelem czy uporządkowanego rytmu życia w domu opieki.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu fakty.nl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz