Komercyjna sieć stomatologiczna Atlas Dental Care została oskarżona o wieloletnie manipulowanie rachunkami pacjentów - wynika ze śledztwa programu EenVandaag. Pracownicy twierdzą, że firma regularnie dopisywała do faktur zabiegi i czas konsultacji, które nigdy się nie odbyły, generując w ten sposób znaczne, nienależne dochody. Eksperci określają te praktyki jako część szerszego, strukturalnego problemu w holenderskiej opiece stomatologicznej.
EenVandaag zebrał zeznania z dziewięciu z 24 placówek Atlas oraz dokumenty potwierdzające, że rachunki były często „zawyżane” po zakończeniu leczenia. Byli pracownicy twierdzą, że zmiany wprowadzano ręcznie z centrali firmy w Rosmalen, czasem nawet kilka tygodni po wizycie pacjenta.
Jedna z asystentek profilaktycznych relacjonowała: „Jeśli pracowałam 20 minut, wpisywałam 20 minut. Ale to było niedozwolone. Jeśli w grafiku było 30 minut, musiałam rozliczyć 30 minut. Dosłownie mówili: ‘To jeszcze trochę wypoleruj, żeby wypełnić czas’”. Inna asystentka opisała wpływ takich działań na dzieci: „Dziecko, które widziałam tylko przez 10 minut, nagle miało na fakturze 15 minut instruktażu, 15 minut opieki i 15 minut czyszczenia”.
Nawet gdy personel zapisywał wyłącznie faktycznie wykonane usługi, faktury były później zmieniane przez centralę - dodała asystentka. Jeden z dentystów mówił o presji ze strony kierownictwa, by wykraczać poza standardowe praktyki: „Miałem na fotelu pacjentów, którym rok wcześniej zrobiłem protezy. Nagle dostawali nową fakturę na 80 euro za ‘dopłaty’”.
Byli właściciele jednej z placówek Atlas - Jos Hetzel i Annelies Brood z Weert, powiedzieli, że po sprzedaży gabinetu sieci w 2021 roku Annelies została natychmiast zwolniona, a godziny pracy Josa zmniejszono o połowę. „Asystentka profilaktyczna deklarowała trzy razy po pięć minut. W weekendy lub wieczorami centrala dopisywała kolejne minuty” - powiedział Jos. Annelies nazwała to „zwykłym oszustwem. Robione przy każdym pacjencie prawdopodobnie przynosi ogromne sumy”.
Pacjenci również zgłaszali nietypowe opłaty. Renate Baas z Tiel wspominała rachunki na 34,50 euro za dodatkowe porady stomatologiczne, których nie otrzymała. W 2025 roku wiele faktur z 2024 roku zostało skorygowanych wstecznie. Atlas określił to jako korektę administracyjną, jednak wewnętrzne e-maile przeanalizowane przez EenVandaag wskazują, że właściciel chciał w ten sposób uzupełnić braki w budżecie firmy.
Verkaik, który pracował jako śledczy ds. nadużyć w ubezpieczalni Zilveren Kruis, twierdzi, że on i sześciu współpracowników zapobiegali rocznie nieprawidłowym roszczeniom na około 10 milionów euro. „To nie tylko problem Atlas, to słabość całego systemu. To, co wykryliśmy, to jedynie wierzchołek góry lodowej”- powiedział.
Śledztwo wykazało również, że Atlas rutynowo wykonywał dzieciom zdjęcia rentgenowskie niezależnie od wskazań medycznych, a czasem wystawiał rachunki za protezy jeszcze przed ich dostarczeniem - praktyki, które Verkaik określił jako nielegalne. Byli pracownicy twierdzą też, że w niektórych klinikach pracowali bez nadzoru dentyści wykształceni za granicą, nieposiadający holenderskiej rejestracji BIG, co stanowi naruszenie przepisów.
Verkaik doradził pacjentom dokładne sprawdzanie rachunków i zasięganie drugiej opinii w razie wątpliwości. Skargi można składać do ubezpieczycieli, Królewskiego Holenderskiego Towarzystwa Stomatologicznego (KNMT) lub Holenderskiego Urzędu ds. Opieki Zdrowotnej (NZa), który prowadzi kanał zgłoszeń dotyczących oszustw stomatologicznych. „Jeśli ktoś zaczyna się wahać, gdy prosisz o drugą opinię, powinna zapalić ci się czerwona lampka” - powiedział.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu fakty.nl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz