Linie lotnicze ostrzegają, że pierwsze odwołania lotów mogą zacząć się już za około sześć tygodni, jeśli Cieśnina Ormuz nadal pozostanie praktycznie zamknięta. Problem niedoboru paliwa lotniczego może dotknąć również przewoźników działających z Holandii - alarmuje branżowa organizacja BARIN. Jej przewodniczący Marnix Fruitema przewiduje, że w pierwszej kolejności cięcia obejmą połączenia międzykontynentalne, bo to one zużywają najwięcej paliwa.
Na razie Holandia nie ma jeszcze bezpośredniego niedoboru paliwa lotniczego, ale branża uważa, że jeśli blokada utrzyma się dłużej, linie będą musiały wkrótce zacząć oszczędzać paliwo i dostosowywać siatki połączeń. Szczególnie zagrożona jest Azja Południowo-Wschodnia, bo tamtejszy rynek w dużym stopniu opiera się na dostawach paliwa z Bliskiego Wschodu. To oznacza, że właśnie tam mogą pojawić się pierwsze większe problemy, a europejscy przewoźnicy mogą ograniczać loty do tych regionów
Według Fruitemy linie lotnicze będą prawdopodobnie w pierwszej kolejności ciąć bardzo długie trasy trwające 11-13 godzin, a większy nacisk położą na loty po Europie, które są mniej paliwożerne i łatwiejsze do utrzymania. To oznacza, że jeśli sytuacja się nie poprawi, zagrożone mogą być przede wszystkim dalekie wakacyjne i międzykontynentalne kierunki.
KLM poinformował jednak, że na ten moment nie ma bezpośrednich problemów z paliwem i jego rozkład lotów ma być realizowany zgodnie z planem. Już wcześniej jednak szef Air France-KLM, Ben Smith, mówił o przygotowaniach na ewentualne niedobory, szczególnie w Azji. Także szef Ryanair, Michael O’Leary, ostrzegał w tym tygodniu, że zakłócenia w dostawach paliwa lotniczego do Europy mogą zacząć być odczuwalne już od maja.
Na razie najwięksi touroperatorzy działający na rynku holenderskim - tacy jak Sunweb, Corendon czy Prijsvrij Vakanties, nie wdrażają jeszcze specjalnych środków ostrożności. Organizacja branżowa ANVR przyznaje jednak, że niepewność jest odczuwalna, a firmy turystyczne skupiają się głównie na ewentualnym przebukowywaniu pasażerów, jeśli sytuacja zacznie się pogarszać.
Dodatkowe obawy wynikają z tego, że statki z paliwem lotniczym, które wypłynęły jeszcze przed wybuchem wojny, zdążyły już dotrzeć do Azji. To oznacza, że kolejne dostawy mogą być coraz trudniejsze, a zapasy zaczną się szybciej kurczyć. Ekonomista ING Rico Luman ostrzega, że niektóre kraje azjatyckie już zaczęły skupować europejskie zapasy paliwa lotniczego, aby zabezpieczyć własne potrzeby.
To może odbić się również na Europie - zwłaszcza na mniejszych lotniskach położonych dalej od głównych portów i rafinerii, szczególnie w głębi kontynentu i w Wielkiej Brytanii. Według obecnych ocen Amsterdam Airport Schiphol nie powinno jednak na razie mieć większych problemów z zaopatrzeniem.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu fakty.nl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz