Holenderska firma Four Fingers Management stoi za siecią aż 1623 fałszywych portali randkowych działających w 32 krajach. Jak ujawnił program Pointer, użytkownicy rozmawiający z fikcyjnymi profilami są wprowadzani w błąd i utwierdzani w przekonaniu, że możliwe jest spotkanie w rzeczywistości. Nawet na bezpośrednie pytania o autentyczność profilu otrzymują nieprawdziwe odpowiedzi.
Aby uwiarygodnić fałszywe konta, firma wykorzystuje zdjęcia prawdziwych osób - często bez ich zgody. Fotografie pochodzą m.in. od aktorek porno, z mediów społecznościowych, a nawet ze stron z tzw. revenge porn.
Według ustaleń Pointera, Four Fingers Management zarządza jedną z największych sieci tego typu serwisów na świecie. Strony działają w niemal wszystkich krajach Europy oraz w części Azji, Oceanii, a także Ameryki Północnej i Środkowej. Użytkownicy nie rozmawiają tam z realnymi osobami, lecz z pracownikami firmy, którzy podszywają się pod inne osoby i są szkoleni, by jak najdłużej utrzymywać klientów w rozmowie - ponieważ opłaty naliczane są za każdą wysłaną wiadomość.
Już w 2018 roku Authority for Consumers & Markets przeprowadził kontrole w firmach prowadzących podobne serwisy i nałożył kary, wprowadzając jednocześnie zasady funkcjonowania takich platform. Zgodnie z nimi strony nie mogą sugerować możliwości spotkania z fikcyjnym profilem, muszą informować użytkowników o nieautentyczności kont na żądanie oraz szczególnie chronić osoby wrażliwe, jasno wskazując, że rozmówca nie jest prawdziwy.
Jak wynika z ustaleń, Four Fingers Management oraz powiązane z nią spółki łamią wszystkie te zasady. Fałszywe profile sugerują możliwość spotkania, nie przyznają się do bycia fikcyjnymi nawet po bezpośrednim zapytaniu, a także wprowadzają w błąd osoby szczególnie narażone.
Właściciele firmy, za pośrednictwem prawnika, zapewnili, że przedsiębiorstwo „stara się w jak największym stopniu zapobiegać niepożądanemu wprowadzaniu klientów w błąd”. Dodano również, że zarzuty są obecnie analizowane. Prawnik twierdził także, że firma zawiera umowy z właścicielami praw do wykorzystywanych zdjęć. Z kolei osoby, do których należą te materiały, przekazały Pointerowi, że jest inaczej.
Authority for Consumers & Markets określił ustalenia jako „bardzo niepokojący sygnał”, jednak nie ujawnił, czy zamierza wszcząć formalne postępowanie wobec firmy.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu fakty.nl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz