Eksperyment prowadzony w siedmiu holenderskich gminach, którego celem było aktywne egzekwowanie zakazu zaczepiania kobiet i molestowania seksualnego w przestrzeni publicznej, przyniósł bardzo ograniczone rezultaty. Jak ustalił dziennik „AD”, przez dwa lata obowiązywania programu wystawiono zaledwie sześć mandatów. Lokalni politycy uważają, że przepisy pozostawiają zbyt wiele swobody sprawcom.
Holandia wprowadziła karalność molestowania seksualnego na ulicy 1 lipca 2024 roku. Nowe przepisy umożliwiły policji podejmowanie działań wobec sprawców takich zachowań.
Równolegle uruchomiono pilotażowy program w siedmiu gminach, w ramach którego specjalnie przeszkoleni funkcjonariusze miejskich służb porządkowych (BOA) otrzymali uprawnienia do sporządzania oficjalnych raportów przeciwko sprawcom.
Następnie sprawy trafiają do Prokuratury, która decyduje o ewentualnym wszczęciu postępowania karnego. Za tego typu przestępstwa grozi kara do trzech miesięcy pozbawienia wolności lub grzywna sięgająca 10 300 euro.
Dotychczas działania funkcjonariuszy doprowadziły jednak jedynie do sześciu ukarań.
W Utrechcie mandaty otrzymały dwie osoby. Trzeci sprawca spędził dwa dni w więzieniu, ponieważ nie był w stanie zapłacić grzywny.
W Arnhem ukarano jednego mężczyznę, choć osiem kolejnych raportów nadal czeka na rozpatrzenie przez prokuraturę lub sąd.
W Rotterdamie funkcjonariusze sporządzili cztery raporty przeciwko temu samemu mężczyźnie. Ostatecznie został on ukarany grzywną w wysokości 280 euro, z czego 180 euro zawieszono warunkowo.
Rok później do programu dołączyły również gminy Almere, Dordrecht, Heerlen i Tilburg.
W Almere ukarano jedną osobę. W Tilburgu i Heerlen nie nałożono dotąd żadnych kar, choć w Tilburgu siedem spraw nadal oczekuje na rozpatrzenie przez OM.
W Dordrechcie doszło do sytuacji, w której mężczyzna molestował seksualnie funkcjonariuszkę BOA. Sprawa jest obecnie prowadzona przez policję.
Samorządy przyznają, że program nie przynosi oczekiwanych rezultatów.
"Jedna sprawa obejmująca cztery raporty to niewiele." - powiedział Pascal Lansink-Bastemeijer.
Według niego oraz przedstawicieli innych uczestniczących gmin procedura nakładania kar jest zbyt skomplikowana.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami funkcjonariusze mogą interweniować jedynie wtedy, gdy zachowanie ma charakter jednocześnie seksualny, natarczywy, zastraszający i wywołujący poczucie zagrożenia.
"Funkcjonariusze BOA muszą trzykrotnie zaobserwować molestowanie seksualne na ulicy, zanim będą mogli sporządzić oficjalny raport. Jeśli odnotują tylko dwa takie przypadki, nadal mamy do czynienia z molestowaniem, ale nie możemy nikogo ukarać." - wyjaśnił Lansink-Bastemeijer.
Polityk uważa, że obecne przepisy nadmiernie chronią sprawców.
"Moim zdaniem prawo nadal daje zbyt wiele swobody sprawcom. Wolałbym, aby większą ochronę otrzymywały ofiary, tak abyśmy mogli reagować szybciej i przy niższym progu dowodowym." - dodał.
Pomimo niewielkiej liczby ukarań uczestniczące gminy chcą kontynuować program.
"Wysyłamy w ten sposób jasny sygnał. Nie ma tutaj miejsca na takie zachowania. Nigdy ich nie zaakceptujemy." - powiedział rzecznik gminy Utrecht.
Podobne stanowisko zajmuje samorząd Heerlen.
"Egzekwowanie przepisów dotyczących molestowania seksualnego nie rozwiąże całego problemu. Jednak dobrze jest mieć możliwość korzystania z tego narzędzia wtedy, gdy jest to konieczne." - podkreślili przedstawiciele gminy.
Wyniki pilotażu pokazują jednak, że choć nowe przepisy miały zwiększyć ochronę kobiet w przestrzeni publicznej, ich praktyczne stosowanie pozostaje trudne, a skuteczność budzi coraz więcej pytań wśród lokalnych władz.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu fakty.nl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz