14 procent kobiet w Holandii deklaruje, że żyje w związku opartym na tradycyjnym podziale ról, w którym mężczyzna zarabia pieniądze i podejmuje najważniejsze decyzje, a kobieta zajmuje się domem oraz wychowaniem dzieci. Tak wynika z badania przeprowadzonego przez program informacyjny Hart van Nederland na reprezentatywnej grupie respondentów.
Kobiety należące do tej grupy przyznają, że mają mniejszą swobodę działania i mniejszy wpływ na decyzje niż ich partnerzy.
Jednocześnie większość Holendrów nie sprzeciwia się tradycyjnemu modelowi rodziny, jeśli jest on wynikiem dobrowolnego wyboru obu stron. Aż 72 procent respondentów uznało, że taki podział obowiązków nie stanowi problemu, o ile partnerzy sami się na niego decydują.
Sytuacja zmienia się jednak wtedy, gdy jedna ze stron, najczęściej kobieta, ma wyraźnie mniej do powiedzenia w związku.
Aż 70 procent ankietowanych uważa, że konserwatywny pogląd zakładający, iż mężczyzna jest lepiej predysponowany do podejmowania decyzji i powinien decydować o tym, co robi kobieta, nie ma miejsca we współczesnej Holandii.
Kolejne 24 procent respondentów określiło takie przekonania jako niepokojące, ale jednocześnie uznało, że powinny one pozostać dopuszczalne w sferze prywatnej.
Badanie pokazało również, że zjawisko nierówności w relacjach jest stosunkowo dobrze dostrzegane przez społeczeństwo. Połowa respondentów stwierdziła, że zna osobę mającą mniejszy wpływ na decyzje niż jej partner.
Takie sytuacje częściej zauważają kobiety. Aż 56 procent respondentek przyznało, że osobiście doświadczyło lub obserwowało w swoim otoczeniu relacje, w których jedna osoba miała mniej wolności lub mniejszy wpływ na podejmowane decyzje.
Chodzi między innymi o przypadki, gdy kobieta ma ograniczoną możliwość samodzielnego decydowania o pracy zawodowej, edukacji, wydatkach, sposobie ubierania się, kontaktach towarzyskich czy wychodzeniu z domu.
Autorzy badania podkreślają, że jest to aspekt tradycyjnego podziału ról, którego zwykle nie widać w popularnych w mediach społecznościowych materiałach promujących styl życia określany mianem „tradwife” (tradycyjnej żony).
Tematem zajmuje się również rządowa komisarz ds. przemocy seksualnej i przekraczania granic Mariëtte Hamer. Analizuje ona, w jaki sposób konserwatywne poglądy dotyczące ról płciowych wpływają na szerszą debatę o granicach, szacunku i równości.
Obecnie Hamer stara się także zachęcić większą liczbę mężczyzn do aktywnego reagowania na przejawy mizoginii i nierównego traktowania kobiet.
"Aby doszło do prawdziwego przełomu, obok głosu i zaangażowania kobiet potrzebna jest również coraz większa grupa mężczyzn, którzy wezmą odpowiedzialność i pokażą przywództwo w tym ruchu." - powiedziała Hamer w rozmowie z Hart van Nederland.
Wyniki badania wskazują, że choć większość Holendrów akceptuje tradycyjny podział obowiązków jako świadomy wybór partnerów, społeczne przyzwolenie wyraźnie kończy się tam, gdzie pojawia się ograniczanie wolności, samodzielności i wpływu jednej ze stron na wspólne życie.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu fakty.nl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz