Po latach spadków Holandia ponownie notuje wzrost liczby włamań do domów. Ubezpieczyciele, badacze i eksperci ds. bezpieczeństwa wskazują na kilka przyczyn tego trendu, w tym rekordowo wysokie ceny złota, zmieniające się metody działania przestępców oraz powrót oszustw „na legendę”, których ofiarami często padają osoby starsze.
Dane ubezpieczyciela Interpolis, do których dotarł dziennik De Telegraaf, pokazują, że w pięciu z ostatnich sześciu miesięcy odnotowano więcej włamań niż w tych samych miesiącach rok wcześniej. W marcu liczba włamań i prób włamania była o ponad 20 procent wyższa niż rok wcześniej.
Podobne wnioski płyną z analizy przygotowanej przez portal porównawczy Independer na podstawie danych policyjnych. W ubiegłym roku w Holandii zarejestrowano ponad 20,6 tysiąca włamań do domów. W pierwszych miesiącach tego roku liczba prób włamań ponownie wzrosła.
Według tych samych danych niemal cztery na pięć prób włamania zakończyło się sukcesem. Szczególnie wysoki odsetek skutecznych włamań odnotowano w prowincjach Groningen i Fryzja.
Ekspert ds. bezpieczeństwa i były włamywacz Evert Jansen uważa, że przestępcy coraz częściej koncentrują się na przedmiotach, które można łatwo i szybko sprzedać.
"Dziś używany laptop jest wart zaledwie kilkadziesiąt euro. Złoto natomiast można sprzedać od ręki, bez żadnych problemów." – powiedział Jansen.
Według niego włamywacze coraz częściej wybierają ofiary na podstawie oznak zamożności. Zwracają uwagę na osoby noszące złote łańcuszki lub drogą biżuterię, zakładając, że w ich domach znajdują się kolejne cenne przedmioty. Następnie ustalają adres potencjalnej ofiary.
Jansen ostrzega również przed powrotem tzw. „babbeltrucs”, czyli oszustw polegających na odwracaniu uwagi. Przestępcy podszywają się pod pracowników firm energetycznych, wodociągów lub serwisantów i wykorzystują zaufanie starszych osób.
W jednym z opisanych przypadków dwaj mężczyźni przekonali starszą kobietę, że jej biżuteria zakłóca działanie ich urządzeń. Poprosili ją o zdjęcie kosztowności, a gdy poszła przygotować kawę, zniknęli wraz z zabraną biżuterią.
Ekspert zwraca również uwagę na zmianę profilu sprawców. Coraz częściej są to bardzo młodzi ludzie działający w zorganizowanych grupach.
"Stary stereotyp narkomana, który włamuje się dla szybkich pieniędzy, nadal istnieje, ale dziś coraz częściej widzimy grupy chłopców w wieku 14-15 lat działających wspólnie." - powiedział.
Takie grupy działają szybko i skoordynowanie, a część z nich dopuszcza się także napadów ulicznych, podczas których ofiary są zmuszane do oddania zegarków lub biżuterii.
Eksperci wskazują również na media społecznościowe jako coraz większe źródło ryzyka. Wiele osób publikuje informacje o wakacjach, zakupach czy swojej aktualnej lokalizacji, nieświadomie informując potencjalnych włamywaczy, że ich dom stoi pusty.
Na wzrost liczby włamań wpływa także powrót do normalnego trybu życia po pandemii COVID-19. W czasie lockdownów liczba włamań znacząco spadła, ponieważ mieszkańcy znacznie częściej przebywali w domach.
Najwięcej włamań nadal odnotowuje się w zamożnych gminach, takich jak Laren, Bloemendaal oraz De Bilt, które regularnie pojawiają się w statystykach jako obszary podwyższonego ryzyka.
Policja przypomina, że najlepszą ochroną pozostają widoczne oznaki obecności mieszkańców, dobre oświetlenie posesji, solidne zamki oraz czujność sąsiedzka. Jak podkreśla Jansen, wiele osób zauważa podejrzane sytuacje, ale nie reaguje.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu fakty.nl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz