Po raz pierwszy od dziesięcioleci w ten weekend u wybrzeży Holandii zauważono białuchę arktyczną, co przyciągnęło uwagę lokalnych władz i ekspertów morskich - informuje NH. Białego wieloryba po raz pierwszy zaobserwowano w sobotę w pobliżu miejscowości Callantsoog i Julianadorp.
Organizacja SOS Dolfijn na krótko weszła do wody, aby z dystansu ocenić stan zwierzęcia przy użyciu kamery z zoomem. W poniedziałek poinformowała, że wieloryb jest w dobrej kondycji, zachowuje się normalnie i nie wykazuje oznak wychudzenia. Na jego boku widoczna była blizna, ale nie uznano jej za powód do niepokoju.
Wcześniej białucha była notowana w holenderskich wodach w 1984 roku u wybrzeży Zelandii. Organizacja SOS Dolfijn sprostowała wcześniejsze twierdzenia, jakoby ostatnie takie zdarzenie miało miejsce w 1966 roku; białucha z 1966 roku, szeroko obserwowana i nazywana Moby Dickiem, wpłynęła Renem aż do Bonn, po czym wróciła na otwarte morze.
Białuchy, nazywane również białymi wielorybami, mają masywne ciała, małe zaokrąglone głowy i krótkie pyski. Mogą dorastać do siedmiu metrów długości, ważyć do 2000 kilogramów i są przystosowane do ekstremalnego zimna wód arktycznych i subarktycznych. Zwykle podróżują w grupach liczących od dwóch do piętnastu osobników, jednak ten osobnik wydawał się być samotny.
Jeroen Hoekendijk z SOS Dolfijn zauważył, że choć wieloryb wygląda na zdrowego, jego obecność w stosunkowo cieplejszym Morzu Północnym jest nietypowa - porównał to do zobaczenia niedźwiedzia polarnego na plaży. Władze zdecydowały się pozwolić zwierzęciu swobodnie pływać, monitorując je z dystansu. Ostatnio białuchę widziano na północny zachód od Den Helder, co może wskazywać, że zmierza z powrotem w kierunku Arktyki.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz