Wygląda na to, że epidemia grypy osiągnęła już swój szczyt po czterech tygodniach. Coraz mniej pacjentów zgłasza się do lekarza rodzinnego z objawami grypopodobnymi, a w badaniach laboratoryjnych wirus jest wykrywany rzadziej - poinformowały Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego i Środowiska (RIVM) oraz instytut badawczy Nivel.
W ubiegłym tygodniu 66 na 100 000 osób zgłosiło się do lekarza rodzinnego z dolegliwościami przypominającymi grypę. Tydzień wcześniej było to 71 osób, a dwa tygodnie wcześniej 68. Choć większość chorych na grypę dochodzi do zdrowia w domu, mniejsza część - głównie osoby bardziej narażone na powikłania, nadal odwiedza lekarza.
Przy ocenie epidemii naukowcy biorą pod uwagę zarówno liczbę wizyt u lekarzy rodzinnych, jak i wyniki badań laboratoryjnych. Ponieważ objawy grypopodobne mogą być spowodowane także innymi wirusami, pobrane próbki są badane, aby potwierdzić obecność wirusa grypy. W ostatnim tygodniu wykryto go w nieco ponad 40 procentach próbek, podczas gdy tydzień wcześniej było to ponad połowa.
RIVM podaje, że wirus grypy nadal szeroko krąży w społeczeństwie, jednak w ostatnich tygodniach widać oznaki stabilizacji lub spadku liczby zakażeń, co sugeruje, że epidemia mogła już osiągnąć swój szczyt albo zaczyna słabnąć.
Grypa jest wywoływana przez wirusa grypy i może powodować takie objawy jak kaszel, gorączka, zmęczenie, bóle głowy, ból gardła oraz bóle mięśni. Choć większość pacjentów wraca do zdrowia bez leczenia medycznego, niektóre grupy są bardziej narażone na powikłania, w tym osoby powyżej 60 roku życia, osoby z chorobami układu oddechowego oraz chorzy na cukrzycę. RIVM szacuje, że każdego roku około 4700 zgonów jest związanych z konsekwencjami grypy.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu fakty.nl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz