Po raz pierwszy w historii Holandii państwo zostało formalnie pociągnięte do odpowiedzialności za wieloletnie kolejki w psychiatrii i opiece psychologicznej. Fundacja Recht op ggz, zrzeszająca pracowników ochrony zdrowia i pacjentów, po dwóch latach przygotowań składa pozew przeciwko państwu - informuje dziennik Trouw.
Organizacja zarzuca władzom, że nie chronią podstawowych i społecznych praw człowieka, w tym prawa do odpowiedniej opieki zdrowotnej. Domaga się też realnych działań na rzecz skrócenia kolejek. Jak podkreśla fundacja, pacjenci zbyt długo czekają na pomoc albo w ogóle nie otrzymują leczenia dopasowanego do swoich potrzeb. Najbardziej cierpią na tym osoby w najtrudniejszej sytuacji, z poważnymi i złożonymi zaburzeniami psychicznymi.
Jak powiedziała Trouw Manon Kleijweg, psychiatra i członkini zarządu fundacji, paradoks polega na tym, że w holenderskim systemie ochrony zdrowia najtrudniej zorganizować opiekę właśnie dla tych, którzy potrzebują jej najbardziej. Chodzi o grupę liczącą od 200 do 300 tysięcy osób z ciężkimi schorzeniami, takimi jak schizofrenia, choroba afektywna dwubiegunowa, zaburzenia osobowości, depresja, złożona trauma, zaburzenia odżywiania czy zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Według fundacji około 56 tysięcy osób pilnie potrzebuje pomocy psychiatrycznej, której obecnie nie może uzyskać.
Pozew nie jest skierowany przeciwko ubezpieczycielom zdrowotnym ani placówkom medycznym. Fundacja wskazuje, że to państwo odpowiada za cały system opieki psychiatrycznej i dlatego właśnie ono powinno zostać rozliczone. Ubezpieczyciele i świadczeniodawcy odpowiadają co prawda za kupowanie i dostarczanie usług medycznych, ale działają w warunkach ustawowo narzuconej konkurencji. Zdaniem fundacji taki model zniechęca do rzeczywistego angażowania się w leczenie najbardziej wymagających pacjentów.
Recht op ggz chce, by rząd zmienił sposób finansowania psychiatrii. Fundacja postuluje, aby środki na opiekę psychiatryczną trafiały bezpośrednio z budżetu Ministerstwa Zdrowia, Opieki Społecznej i Sportu, zamiast pozostawać pod wpływem mechanizmów rynkowych.
Pozew popiera także Martin Buijsen, profesor prawa medycznego z Uniwersytetu Erazma w Rotterdamie. W jego ocenie mamy do czynienia z jednym z największych skandali holenderskiej ochrony zdrowia, ponieważ to właśnie najbardziej bezbronni pacjenci stali się ofiarami obecnego systemu.
Już w 2005 roku instytucje medyczne, organizacje pacjenckie i ubezpieczyciele zdrowotni uzgodnili, że nikt w Holandii nie powinien czekać na leczenie dłużej niż 14 tygodni. Mimo to rząd przez lata biernie przyglądał się temu, jak ubezpieczyciele regularnie ignorowali te standardy, kontraktując zbyt mało wyspecjalizowanej opieki. Profesor podkreśla również, że prawo do ochrony zdrowia jest uznawane za jedno z praw człowieka, a Holandia - jako sygnatariusz międzynarodowych traktatów - ma obowiązek go przestrzegać.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu fakty.nl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz