Dziewięć na dziesięć gospodarstw domowych w Holandii nie wypłaca wynagrodzenia zatrudnianym pomocom domowym podczas choroby, choć taki obowiązek istnieje od niemal 20 lat. Tak wynika z badań socjologa Davida de Korta z Utrecht University, o których informuje BNR.
Prawo do płatnego zwolnienia chorobowego dla osób wykonujących prace domowe zostało uregulowane w 2007 roku w ramach przepisów Domestic Services Regulation (Rdah). Zgodnie z tym systemem to gospodarstwo domowe jest pracodawcą osoby sprzątającej lub pomagającej w domu, niezależnie od tego, czy praca jest zgłoszona oficjalnie, czy wykonywana „na czarno”. Z tym statusem wiążą się konkretne obowiązki.
Jak podkreśla De Kort, po niemal dwóch dekadach większość rodzin wciąż nie ma świadomości istnienia tych regulacji. Jego badania pokazują, że tylko 10 procent gospodarstw wypłaca wynagrodzenie pracownikowi domowemu w przypadku choroby. Zaledwie 7 procent płaci także za urlop osoby sprzątającej.
Gdy natomiast sami domownicy wyjeżdżają na wakacje, ponad połowa przestaje płacić swojej pomocy domowej.
Zgodnie z przepisami Rdah gospodarstwo domowe jako pracodawca ma obowiązek wypłacać wynagrodzenie choremu pracownikowi przez sześć tygodni. Musi również przestrzegać płacy minimalnej, wypłacać 8 procent dodatku urlopowego, a zatrudnionej osobie przysługują dni wolne.
Badania wskazują, że rodziny zazwyczaj stosują płacę minimalną, przynajmniej na początku współpracy. Problemem pozostaje jednak brak podwyżek. De Kort zaznacza, że osoby wykonujące prace domowe często muszą utrzymywać się z tej samej stawki przez lata, a dodatkowo podczas choroby lub urlopu nierzadko nie dostają nic.
Do tego nie odkładają składek emerytalnych, więc same powinny oszczędzać część dochodów na przyszłość.
Ekspert rynku platform cyfrowych Martijn Arets podkreślił, że przepisy obowiązują zarówno przy legalnym zatrudnieniu, jak i przy pracy nierejestrowanej. Dotyczy to również sytuacji, gdy sprzątaczka otrzymuje gotówkę, została znaleziona przez znajomych albo przez platformę internetową.
Prawnik prawa pracy Matthias Stuij z Grant Thornton wskazał, że osoby pozbawione należnych pieniędzy mogą dochodzić zaległego wynagrodzenia także bez podpisanej umowy.
Jak wyjaśnił, umowa o pracę nie musi mieć formy pisemnej. Wystarczy ustne ustalenie warunków współpracy, o ile spełnione są podstawowe elementy zatrudnienia: wynagrodzenie, wykonywanie pracy oraz zależność od pracodawcy.
Zdaniem Stuija osoby kierujące takie sprawy do sądu miałyby duże szanse na wygraną. Jednocześnie ocenia on, że niewiele z nich zdecyduje się na proces ze względu na czas, koszty i wysiłek, dlatego najczęściej temat będzie poruszany jedynie bezpośrednio z pracodawcą.
Brak komentarza, Twój może być pierwszy.
Dodaj komentarz
Użytkowniku, pamiętaj, że w Internecie nie jesteś anonimowy. Ponosisz odpowiedzialność za treści zamieszczane na portalu fakty.nl. Dodanie opinii jest równoznaczne z akceptacją Regulaminu portalu. Jeśli zauważyłeś, że któraś opinia łamie prawo lub dobry obyczaj - powiadom nas [email protected] lub użyj przycisku Zgłoś komentarz